Lucid kontra Tesla. Pojedynek, o którym się nie mówi… głośno
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź była prosta.
Jeśli ktoś pytał o samochód elektryczny klasy premium, większość rynku odpowiadała jednym słowem: Tesla.
Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
Na horyzoncie pojawił się producent, który nie próbuje kopiować Tesli. Nie próbuje być „drugą Teslą”. Nie buduje swojej marki wokół Elona Muska, memów, rakiet i transmisji na żywo.
Zamiast tego robi coś znacznie bardziej interesującego…
Auta marki Lucid prezentują się obłędnie…
Buduje samochody, które w kilku kluczowych obszarach, są po prostu lepsze. I właśnie dlatego pojedynek Tesla kontra Lucid, jest dziś jednym z najciekawszych starć w całej branży motoryzacyjnej. Choć odbywa się raczej w zaciszu laboratoriów i w wielkich fabrykach. Nie w mediach, czy na pierwszych stronach gazet.
To nie jest walka dwóch producentów samochodów.
To starcie dwóch zupełnie różnych filozofii.
Tesla wygrała pierwszą bitwę
Trzeba zacząć od rzeczy oczywistej. Bez Tesli prawdopodobnie nie byłoby dzisiejszej rewolucji EV.
Gdy Elon Musk opowiadał o samochodach elektrycznych, większość producentów nadal inwestowała miliardy w silniki diesla.
Tesla stworzyła nie tylko samochód. Stworzyła cały ekosystem. Superchargery. Aktualizacje OTA. Aplikację mobilną. Zdalną diagnostykę. Zarządzanie baterią. Planowanie tras itd.
Dziś wydaje się to normalne.
W 2013 roku było to niemal jak science fiction😉.
Tesla to już, można powiedzieć EV klasyka… pierwsze egzemplarze Modelu S wyjechały na amerykańskie ulice 22 czerwca 2012 roku
Tesla wygrała pierwszą wielką bitwę elektromobilności. Ale wygranie pierwszej bitwy nie oznacza automatycznie wygrania kolejnej. No ok, może nie w każdym obszarze – żeby być uczciwym.
Lucid zrobił coś, co wielu ekspertów uważało za niemożliwe…
Przez lata wydawało się, że Tesla jest niedościgniona, pod względem efektywności napędu.
I wtedy właśnie na horyzoncie pojawił się Lucid.
Firma założona przez ludzi, którzy wcześniej pracowali między innymi nad technologiami baterii dla Formuły E.
Na czele stanął Peter Rawlinson – człowiek, który wcześniej był głównym inżynierem projektu Tesla Model S. Czyli i tak wszystko zaczęło się od Tesli😉.
Można więc powiedzieć, że „uczeń” postanowił rzucić wyzwanie swojemu dawnemu mistrzowi i całemu zespołowi projektantów Tesli.
I zrobił to bardzo skutecznie.
Lucid Air Grand Touring oferuje oficjalnie ponad 500 mil zasięgu EPA, czyli około 830 kilometrów. To wynik, którego żaden seryjny samochód elektryczny Tesli nie osiąga.
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na efektywność energetyczną.
Niektóre wersje Lucid Air zbliżają się do poziomu około 5 mil na każdą zużytą kilowatogodzinę energii. To wynik wręcz absurdalnie dobry, jak na samochód tej wielkości.
I tutaj dochodzimy do rzeczy, której wielu kierowców nadal nie rozumie.
Prawdziwa przewaga technologiczna nie polega na tym, kto wsadzi większą baterię do auta. Prawdziwa przewaga polega na tym, kto z tej samej baterii wyciągnie więcej kilometrów.
A pod tym względem Lucid od kilku lat, pokazuje naprawdę imponujący poziom inżynierii. I trzeba sobie powiedzieć szczerze – godny naśladowania. Choć patrząc na zużycie energii, zarówno w autach z Europy jak i na przykład z Chin, nikt nie potrafi dość dobrze naśladować ani Tesli, ani tym bardziej Lucida. A szkoda…
Ale elektromobilność to nie tylko zasięg
I tutaj Tesla odzyskuje przewagę.
Bo samochód elektryczny nie żyje w próżni. Możesz mieć najlepszy napęd świata. Najbardziej wydajną baterię. Najpiękniejsze wnętrze. Najlepsze materiały.
Ale kiedy jedziesz przez Europę lub Stany Zjednoczone, zaczynasz doceniać coś znacznie bardziej przyziemnego. A chodzi o nic wiecej jak:
Infrastrukturę…
Tesla nadal dysponuje jedną z najlepszych sieci szybkiego ładowania na świecie. To właśnie tutaj przewaga tej marki nadal jest ogromna.
Kierowca Tesli praktycznie nie zastanawia się: „Gdzie będę ładował?” Samochód robi to za niego. Planowanie trasy jest banalnie proste. Ładowanie odbywa się niemal automatycznie. Wsiadasz. Jedziesz. Podłączasz kabel.
Koniec filozofii
To doświadczenie użytkownika, którego większość konkurencji nadal nie jest w stanie zapewnić.
Lucid wygrywa w laboratorium. Tesla wygrywa w rzeczywistości…
Kto wygra ostatecznie pojedynek technologicznych gigantów? Wygląda na to, że nasz Prezes Marcin, jest fanem obydwu tych wyjątkowych marek😉… szczęściarz!
To może być najbardziej kontrowersyjna teza. Jednak tak to wygląda. I nie chodzi tu o wydajność a o całokształt.
Gdy patrzymy wyłącznie na technologię napędu, efektywność i zasięg, Lucid wygląda jak przyszłość.
Gdy patrzymy na cały ekosystem użytkownika, Tesla nadal pozostaje punktem odniesienia.
I właśnie dlatego ten pojedynek jest tak fascynujący.
Bo pokazuje, że rynek EV zaczyna dojrzewać. Nie wystarczy już mieć dobrej baterii. Nie wystarczy mieć dużego ekranu. Nie wystarczy mieć szybkiego ładowania.
Dziś trzeba dostarczyć kompletny produkt. Taki od A do Z. Taki aby użytkownik był zadowolony jak dziecko, które dostało nową zabawkę. Jeśli taki klient, jadąc swoim EV, czy to Teslą, czy Lucidem, będzie się tylko uśmiechał… to można powiedzieć że sukces jest osiągnięty i kompletny. A w końcu chyba o to chodzi.
Problem Lucida nie nazywa się „technologia”
Nazywa się skala. To słowo od kilku lat wraca do firmy jak bumerang.
W pierwszym kwartale 2026 roku Lucid wyprodukował około 5500 samochodów i dostarczył klientom 3093 pojazdy.
Dla większości producentów byłby to bardzo przyzwoity wynik, jak na EV tego segmentu.
Dla Tesli?
To mniej więcej tyle, ile Tesla produkuje w czasie, który można liczyć w godzinach, a nie miesiącach. Kwartał numer 1 obecnego roku w wykonaniu Muska i spółki to ponad 362 tysiące aut. W liczbach Tesla produkuje aż 66 razy więcej pojazdów niż Lucid.
I tutaj leży największa przewaga Tesli. Nie w bateriach. Nie w silnikach. Nie w aplikacji.
Ale w skali
Tesla nauczyła się produkować miliony samochodów. Lucid dopiero uczy się produkować dziesiątki tysięcy. To zupełnie inny poziom trudności.
A może największy zwycięzca dopiero nadchodzi?
Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt.
Tesla i Lucid coraz bardziej przypominają Apple i Samsunga sprzed kilkunastu lat.
Jedna firma stworzyła rynek.
Druga pokazuje, że technologię można zrobić jeszcze lepiej. Ostatecznie wygrał klient. I dokładnie to samo może wydarzyć się w elektromobilności.
Bo niezależnie od tego, czy ktoś kibicuje Tesli, Lucidowi, BMW, Mercedesowi czy BYD, prawda jest prosta.
To konkurencja przyspiesza rozwój. A rozwój oznacza lepsze samochody. Większy zasięg. Niższe koszty. Lepsze baterie. Szybsze ładowanie.
I właśnie dlatego pojawienie się Lucida na rynku EV, może być jedną z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się Tesli.
Bo po raz pierwszy od dawna ktoś zmusił ją do oglądania się za siebie.
A w świecie technologii, to zwykle początek kolejnej rewolucji. Dziś opisujemy tylko te dwie marki, choć większość z Was zaraz powie… e tam, Lucid to dla Tesli drobnostka, ona boi się Chińczyków. I to też będzie prawda, bo rynek przez ostatnie 5-6 lat zmienił się nie do poznania. Również za sprawą producentów z Chin. Choć to już jest zupełnie inna historia…😉
Lucid rozumie coś, czego reszta branży nadal nie ogarnia i nie chodzi tu o design. Nie chodzi również o przyspieszenie 0–100. Nie chodzi nawet o „zasięg na papierze”, bo wiecie, że na papierze wszystko może wyglądać super.
Chodzi o coś dużo mniej sexy, ale za to dużo ważniejszego, czyli ile energii realnie „marnujesz”, no dobra – zużywasz – kiedy jedziesz?
I tu Lucid Motors robi coś, co – mówiąc wprost – wygląda, jak pokaz siły wobec całej branży.
Bo kiedy większość producentów próbuje być „wystarczająco dobra”, Lucid buduje napęd, który jest po prostu… absurdalnie wydajny.
I to nie jest opinia. To są liczby. Twarde liczby, a jak wiadomo z liczbami się nie dyskutuje😉…
To nie jest mała różnica. To jest przepaść
Weźmy Lucid Air Dream Edition.
Realne zużycie energii? W okolicach 13–15 kWh / 100 km (EPA).
Dla porównania:
Tesla Model S Long Range, to wielkosć na poziomie 16–18 kWh / 100 km Porsche Taycan – potrafi wejść na poziom 20–25 kWh / 100 km, ale te emocje…:)
To nie jest 5% różnicy. To jest czasem 30–40% mniej energii na ten sam dystans. W świecie EV to jest wszystko. Bo to oznacza:
– większy realny zasięg – mniej ładowania – niższe koszty – mniejsze straty energii
Czyli dokładnie to, o co w tym całym zamieszaniu chodzi. A na co my kierowcy, zwracamy szczególną uwagę.
Ten napęd nie powinien działać tak dobrze
Najciekawsze jest to, że napęd Lucida… wygląda niepozornie. Naprawdę. Mały. Kompaktowy. Wręcz podejrzanie mały jak na to, co robi. Wygląda trochę jak duży arbuz, przynajmniej z pewnej odległości. Za to potrafi bardzo wiele, jeśli chodzi o napędzanie aut na prąd.
– około 670 KM z jednej jednostki – masa ok. 74 kg – obroty przekraczające 20 000 rpm
To jest jedna z najwyższych gęstości mocy w całej branży.
I teraz ważna rzecz, większość producentów bierze komponenty od dostawców i je integruje. Czytaj składa do kupy😉. Za to Lucid? Projektuje wszystko sam, od początku do końca. Silnik, inwerter, software sterujący całym tym bałaganem. Cały napęd, czyli rzecz kluczową dla każdego EV.
To robi ogromną różnicę, bo nagle wszystko jest ze sobą „dogadane”, a nie poskładane, jak Lego z trzech różnych pudełek. To jest zasadnicza różnica. To trochę jak Iphone produkowany przez Apple. Oprócz komponentów wysokiej jakości, mamy własny soft, który z tych właśnie komponentów, potrafi wycisnąć siódme poty, jeśli chodzi o wydajność całego układu.
900V – czyli miejsce, gdzie zaczyna się fizyka
Lucid poszedł w architekturę ~900V.
I to jest jeden z tych tematów, które brzmią nudno… dopóki nie zobaczysz efektów.
Wyższe napięcie, to przewagi, takie jak:
– mniejsze straty energii – mniej ciepła – cieńsze przewody – lepsza wydajność przy dużych prędkościach
I nagle okazuje się, że przy 140 km/h, większość elektryków zaczyna „pić prąd jak smok”, a Lucid nadal jedzie… sensownie i naprawdę oszczędnie.
Do tego dochodzi ładowanie:
~480 km zasięgu w około 20 minut w idealnych warunkach.
To nie jest magia. To jest dobrze policzona fizyka. Ot i cała tajemnica.
Aerodynamika. Ten temat wszyscy ignorują, dopóki nie jest za późno…
Cx = 0,197, tak są też takie wersje, choć standardem jest wskaźnik równy 0,21.
To jest poziom, przy którym inżynierowie zaczynają się już kłócić o setne części procenta.
Dla kontekstu:
Tesla Model S – ~0,208 (wcześniejsze wersje 0,24)
Na papierze? Mała różnica. Na autostradzie – kluczowa. Bo powyżej 100–110 km/h walczysz głównie z powietrzem, nie z masą auta. I tu Lucid po prostu ma przewagę, której nie da się „doprogramować”.
Ciekawostka:
Dlaczego osłona pod akumulatorem Lucida jest zakrzywiona? Ten kształt pomaga regulować i optymalizować przepływ powietrza pod samochodem, zmniejszając opór powietrza i zapewniając stabilność pojazdu. Dodatkową zaletą jest wydajne chłodzenie. Spód podwozia jest również pozbawiony śrub i gładki, co minimalizuje turbulencje.Wygląda jakby pomyśleli dosłownie o wszystkim…
To wszystko zaczęło się wcześniej, niż myślisz
Za tym wszystkim stoi Peter Rawlinson – człowiek, który wcześniej pracował przy Modelu S. Ale ważniejsze jest coś innego. Lucid miał doświadczenie z Formuły E. Bo prawie nikt o tym nie wie, ale to właśnie ta marka w latach 2018-2022 dostarczała pakiety baterii, oraz soft, służące napędzaniu wszystkich elektrycznych bolidów w Formule E.
Czyli środowiska, gdzie:
– bateria pracuje na granicy – temperatura jest wrogiem numer jeden – każdy procent sprawności ma znaczenie
To nie jest wiedza, którą kupujesz. To jest wiedza, którą się zdobywa latami. A Lucid potrafi bardzo skrzętnie wykorzystać tą wiedzę. Dlatego ich auta są tak dobre i tak wydajne.
Teraz trochę niewygodnej prawdy
Dlaczego inni tego nie robią? Bo… często nie muszą, serio.
Większość producentów:
– optymalizuje koszt, nie maksymalną sprawność – korzysta z gotowych komponentów – myśli w cyklach produkcyjnych, nie technologicznych
Lucid zrobił coś odwrotnego, czyli zoptymalizował wszystko naraz.
A efekt jaki osiągnął? To nic innego, jak po prostu lepszy produkt. Zoptymalizowany, lepiej zarządzany energetycznie. Bardziej dopracowany pod kątem fizyki jazdy. No i naprawdę nieźle wyglądający😉!
To plusy, ale są też minusy takiego postępowania:
– wyższe koszty – trudniejsza produkcja – większe ryzyko biznesowe
I to jest ta część, o której rzadko się mówi. Bo o ile Lucidowi udało się poskładać wszystko w jedną całość, o tyle niektórzy producenci do dziś nie mogą sobie z tym poradzić. A może po prostu boją się podjąć trudnych decyzji?
Autostrada mówi prawdę
Testy drogowe są brutalne. Nie marketingowe, nie laboratoryjne. „Real life” – rządzi, bo obnaży każdy marketing, oraz nalepki na drzwiach mówiące o tym, że dane auto przejedzie setki kilometrów. I to grube setki. A potem wjeżdżamy na autostradę i śmigamy 130-140 km/h. I to właśnie wtedy wychodzi jedna rzecz:
Lucid traci najmniej zasięgu przy wysokich prędkościach.
Dlaczego? Nie przez jeden element.
Tylko przez to, że:
– aerodynamika jest dopracowana – napęd ma wysoką sprawność – system działa jako całość
To nie jest „feature”. To jest systemowa przewaga. To o czym wspominaliśmy wyżej. Produkt kompletny zaprojektowany od A do Z, pod kątem optymalizacji użycia energii podczas działania.
Czy oni naprawdę są tak daleko przed resztą?
Dziś – tak.
Ale to nie znaczy, że tak zostanie. Tesla już nadrabia. Chińczycy przyspieszają szybciej, niż wielu się spodziewa. Tradycyjni producenci… w końcu zaczynają rozumieć, o co chodzi. Choćby najnowsze BMW, które naprawdę daje radę. Merc CLA, z wydajnością nie spotykaną dotąd w pojazdach tego producenta. Uczą się coraz szybciej. A to przekłada się na wydajność ich aut. Coraz lepszą… na całe szczęście.
Lucid zrobił coś bardzo trudnego do skopiowania – zbudował technologię, jako spójny ekosystem, a nie zestaw części. A to zajmuje lata. Więc Lucid rządzi a inni gonią. Nawet tak lubiana w naszej firmie Tesla, nie jest w stanie osiągnąć wyników, takich jak auta marki Lucid. Choć wiecie doskonale że Tesle to mega fajne i wydajne auta. Wygrywają z Lucidem przede wszystkim skalą produkcji i sprzedaży. jeśli chodzi o wydajność napędu Tesle są niestety za autami marki Lucid.
I na koniec – najważniejsze
Lucid nie wygrał dlatego, że zrobił jedną rzecz lepiej.
Wygrał dlatego, że nie poszedł na kompromisy tam, gdzie reszta branży je zaakceptowała. I dlatego ich napęd jest jednym z najbardziej wydajnych na świecie.
Nie przez przypadek. Tylko przez konsekwencję.
Jak to podsumować tak bez ściemy i marketingu. Kto jest królem softu i ma najlepszą sieć ładowania? Bezapelacyjnie Tesla… Kto lepiej ogarnia i rozumie energię? Tu prawdziwym królem jest LUCID. Takie są fakty
Lucid zmienia strategię w Europie. Partnerstwo z Wackenhut, jako punkt zwrotny dla rynku EV premium
To iście przełomowy ruch w strategii Lucida.
Lucid Group oficjalnie ogłosiło podpisanie pierwszej w historii umowy dealerskiej w Europie. Partnerem została niemiecka grupa Wackenhut – jeden z najbardziej rozpoznawalnych dealerów segmentu premium w Badenii-Wirtembergii.
To wydarzenie ma charakter strategiczny: oznacza odejście od wyłącznie bezpośredniego modelu sprzedaży (direct-to-consumer) na rzecz modelu hybrydowego, łączącego sprzedaż własną z siecią partnerską. 
Konkretne działania operacyjne (daty, lokalizacje, zakres)
Partnerstwo nie jest deklaracją – to wdrożony plan operacyjny: • start sprzedaży i serwisu: 30 marca 2026 r. w Baden-Baden, • uruchomienie drugiej lokalizacji: Stuttgart (lato 2026), • zakres: pełna gama pojazdów Lucid, • dodatkowe oddziały Wackenhut będą wspierać obsługę serwisową i zwiększać dostępność usług. 
To ważne: mówimy o realnym wejściu w struktury dealerskie, a nie pilotażu czy projekcie testowym. Wiemy że auta marki Lucid są bez dwóch zdań wyjątkowe. Zobaczcie sami🧐!
Wygląd, komfort podróży, cisza i ta gigantyczna bateria… a do tego jeszcze architektura 900V😱!
Kim jest Wackenhut i dlaczego to istotne
Wackenhut to: • firma rodzinna założona w 1948 roku, • siedziba w Nagold (Niemcy), • 11 lokalizacji w Badenii-Wirtembergii, • doświadczenie w segmencie premium, • infrastruktura przygotowana pod EV oraz certyfikowani technicy wysokiego napięcia.
Z perspektywy rynku oznacza to jedno: Lucid nie buduje od zera – wykorzystuje gotowy, sprawdzony ekosystem sprzedaży i serwisu. Czyżby zależało im na czasie?
Od modelu direct-to-consumer do modelu hybrydowego
Dotychczas Lucid działał w Europie wyłącznie w modelu bezpośrednim: • sprzedaż online, • własne showroomy (Lucid Studios) w: Monachium, Frankfurcie, Düsseldorfie i Hamburgu, • własne centra serwisowe i mobilne huby obsługi. 
Nowy model zakłada jasny podział ról. Lucid odpowiada za markę, pricing i doświadczenie klienta. Partner zaś (Wackenhut), odpowiada za sprzedaż lokalną i operacje serwisowe.
To klasyczny model premium – ale nowość w przypadku młodych producentów EV. Do tej pory wielu z nich korzystało z doświadczeń Tesli, czyli wszystko sam i bezpośrednio do klienta. Pomijając pośredników. Taka trochę Zosia samosia – ale to działało!
Dlaczego Lucid zmienia podejście
Z dostępnych danych i komunikatów wynika jasno, że decyzja ma charakter strategiczny i kosztowy: • model hybrydowy ma być bardziej efektywny kosztowo (niższy CAPEX), • umożliwia szybszą ekspansję geograficzną, • pozwala skalować dostępność usług bez budowy własnej infrastruktury. 
Co istotne – Lucid sam wskazuje, że partnerstwo z Wackenhut to element szerszej strategii rozbudowy sieci dystrybucji w Europie.
Co wiemy o dalszej ekspansji
Na dziś fakty są następujące: • oficjalnie ogłoszono tylko jednego partnera – Wackenhut, • Lucid potwierdza rozwój modelu partnerskiego, • firma zabezpieczyła już kolejne lokalizacje w Niemczech (bez oficjalnego ujawnienia wszystkich szczegółów), • dodatkowe punkty mogą zostać uruchomione w kolejnych regionach kraju. 
Nie ma natomiast oficjalnego potwierdzenia konkretnych partnerów w innych krajach – to ważne z punktu widzenia rzetelności.
Znaczenie dla rynku elektromobilności
Ten ruch ma dużo szersze implikacje niż tylko jedna umowa dealerska.
Korekta modelu sprzedaży EV
Lucid potwierdza, że czysty model direct-to-consumer ma ograniczenia w Europie – szczególnie w segmencie premium.
Renesans dealerów
Doświadczeni dealerzy wracają do gry, jako kluczowy element skalowania sprzedaży EV.
Europa wymaga lokalności
Rynek europejski premiuje: • dostępność fizyczną, • lokalny serwis, • relacje i zaufanie.
z naszej Perspektywy…
Z naszego punktu widzenia, i mamy nadzieję, całej branży elektromobilności, to nie jest zwykłe partnerstwo – to zmiana paradygmatu działania. Duża zmiana, jak na przyzwyczajenia i doświadczenia nowoczesnego producenta – nowoczesnych aut elektrycznych.
Lucid bowiem: 1. zachowuje kontrolę nad marką i doświadczeniem klienta, 2. jednocześnie oddaje część operacji w ręce lokalnych graczy, 3. przyspiesza skalowanie bez ponoszenia pełnych kosztów infrastrukturalnych.
To dokładnie ten model, który przez dekady budował sukces marek premium w Europie. No bo gdzie najlepiej kupić auto z górnej półki? No przecież nie przez internet. Jeśli masz wydać sporo grosza, fajnie jest pójść, przejechać się autem. Pogadać z ekspertem o technologii, spokojnie przy kawce… I na podstawie tych doświadczeń zadecydować.
Poza tym, lokalny dealer z dobrą miejscową reputacją to oprócz doświadczenia – zaufanie! A to niezmiernie ważny aspekt. Szczególnie w sytuacji, gdy za chwilę Twój portfel schudnie o kilkaset tysięcy złotych. Lucid chce aby europejski klient kupował jego auta u „żywej osoby” – a nie anonimowo w sieci.
Podsumowanie
Partnerstwo Lucid z Wackenhut to: • pierwszy krok w budowie sieci dealerskiej w Europie, • realna zmiana strategii sprzedaży, • sygnał, że rynek EV dojrzewa i zaczyna korzystać ze sprawdzonych struktur automotive.
To nie jest eksperyment – to świadoma korekta kursu.
I jeden z ważniejszych ruchów strategicznych Lucida na rynku europejskim.
Lucid Air ponownie królem zasięgu – triumf w ekstremalnym norweskim teście zimowym EV. A wiadomo, że zima, w szczególności norweska😉, to nie przelewki jeśli idzie o temperatury, jak i ilość opadów śniegu.
W czołówce najważniejszych testów samochodów elektrycznych na świecie – organizowanym przez Norweski Związek Samochodowy (NAF) i magazyn Motor – Lucid Air Grand Touring ponownie potwierdził swoją pozycję jako lider w zakresie realnego zasięgu w trudnych warunkach zimowych. To już druga taka dominacja modelu z Doliny Krzemowej w prestiżowym teście „El Prix Winter Test 2026”.
Warunki ekstremalne – pełna zimowa próba realnego zasięgu
Zimowy test zasięgu w Norwegii to nie zwykły eksperyment. To jedna z najtrudniejszych prób dla samochodów elektrycznych w realnych warunkach drogowych. Trasa rozpoczyna się w Oslo, a uczestnicy pokonują ją aż do momentu, gdy pojazd nie jest już w stanie utrzymać prędkości zgodnej z ograniczeniem drogowym. W tym roku temperatura spadła momentami do -31°C, co sprawiło, że test stał się najchłodniejszą edycją w historii. Choć słowo najchłodniejsza, to chyba zbyt delikatne określenie😉.
Wynik Lucid Air – rekord zimowy i twarde dane
Wykonanie tego auta jest nienaganne…
Lucid Air Grand Touring przejechał 519 km na jednym ładowaniu. Prowadząc zdecydowanie na tle konkurencji – z 1 % baterii pozostałym przy końcu testu. Ten rezultat był najlepszy spośród 24 testowanych modeli, przewyższając drugi w kolejności Mercedes-Benz CLA o blisko 100 km.
Jednak nawet tak imponujący wynik to znaczna utrata, deklarowanego zasięgu WLTP. Model ten w cyklu WLTP jest homologowany na nawet 960 km. Rzeczywista różnica w warunkach zimowych wyniosła więc około –45 % względem deklarowanej normy.
Jak wyglądała rywalizacja?
Wyniki top 10 z „El Prix Winter Test 2026” pokazują wyraźną różnicę między najlepszymi i resztą stawki: • 🥇 Lucid Air Grand Touring – 519 km • 🥈 Mercedes-Benz CLA – 421 km • 🥉 Audi A6 – 402 km • Kolejne w kolejności: Kia EV4, BMW iX, Volvo ES90, Hyundai IONIQ 9, Xpeng X9, Tesla Model Y czy MG IM6.
Choć wiele modeli EV zanotowało naprawdę niezłe wyniki, to średnio –30 % do –40 % spadek realnego zasięgu. Względem WLTP był regułą w takich ekstremalnych warunkach.
Co oznacza to dla rynku EV?
Nie tylko zwycięstwo – choć Lucid ponownie udowodnił swoją technologiczną przewagę pod względem efektywności i zimowego zużycia energii, test ujawnia także fundamentalną prawdę o elektrykach: 1. Deklaracje WLTP nadal różnią się znacząco od realnych warunków, szczególnie przy niskich temperaturach. 2. Ekstremalne zimno ma ogromny wpływ na zużycie energii – ogrzewanie baterii, kabiny i opór termiczny znacząco zwiększają pobór mocy. 3. Nawet najlepsze EV na rynku, mogą stracić niemal połowę zasięgu w chłodnej północy.
Lucid Air – więcej niż zimowy triumf
Warto podkreślić kontekst osiągnięcia Lucid Air: 1. Poprzedni rekord w zimowym teście był wynikiem Polestara 3 (531 km), ustanowionym w mniej surowych warunkach niż obecny test. 2. Lucid Air ustanowił wcześniej rekord Guinnessa dla najdłuższego dystansu osiągniętego przez EV. 1 205 km na jednym ładowaniu w teście niezależnym. 3. W wersjach amerykańskich, model Air oferuje do 512 mil (824 km) EPA zasięgu. To pokazuje, że realne możliwości technologiczne są nadal jednymi z najwyższych na rynku.
Podsumowanie
Rekordowy wynik Lucid Air w norweskim teście zimowym, to nie tylko efekt potężnej baterii i świetnej aerodynamiki, ale także realna weryfikacja efektywności pojazdu w ekstremalnych warunkach – najbardziej miarodajna spośród testów laboratoryjnych. Mimo dużej różnicy względem deklarowanych danych WLTP, przewaga nad konkurencją pozostaje znacząca. To kolejny dowód, że jeśli chodzi o zasięg, zarówno latem, jak i zimą – Lucid Air nadal jest jednym z najwydajniejszych EV dostępnych dziś na rynku.
Poza tym jest to niesamowite auto elektryczne. Dopracowane, wykonane z bardzo dobrych materiałów, posiadające bardzo zaawansowany zespół napędowy. To wszystko sprawia, że Lucid byłby bardzo chętnie kupowany przez klientów, gdyby… nie kosztował aż tak dużo. Tylko „półka cenowa” trzyma w ryzach potencjalnych klientów.